Czyli dumną Mamą być
Wychowanie dziecka to wielka radość, ale także trudne i odpowiedzialne zadanie. Doskonale wiem, że chociaż za mojego synka oddałabym życie to często mam „chwile słabości i zwątpienia”, czy sobie poradzę. Czasem trud życia codziennego jako „Mama” potrafi przytłoczyć. I co wtedy?
Wtedy musimy sobie poradzić, po prostu, tak jak przeszłyśmy czas ciąży, tak jak przetrwałyśmy poród jaki by on nie był, tak samo musimy poradzić sobie z macierzyństwem i raz lepiej raz gorzej, często metodą prób i błędów wszystko przeżyjemy.
I chociaż nie raz jestem przemęczona, zestresowana, zdenerwowana, czy też bezradna to uśmiech mojego kochanego maleństwa potrafi wszystko wynagrodzić, każdą nie przespaną noc, czy chwilowe uczucie złości.
Trzeba być świadomym tego co może się zmienić wraz z momentem poczęcia dzidziusia i nie żeby kogoś przestraszyć, ale żeby móc świadomie podejmować decyzje, chce przekazać kilka faktów z życia rodzica.
Zmiana przyzwyczajeń
Bycie mamą nie jest niczym prostym i żadna kobieta nie rodzi się po prostu wiedząc jak zaopiekować się swoim maleństwem. Oczywiście, instynkt macierzyński, który przychodzi najczęściej po urodzeniu, jest najlepszym przewodnikiem, ale wielu rzeczy trzeba się po prostu nauczyć. Co więcej, pierwsze miesiące życia dziecka to prawdziwy przewrót w życiu i to nie taki mały.
Całe nasze życie obróci się o 180 stopni, przede wszystkim, rytmowi funkcjonowania malucha jest podporządkowane życie w domu całej rodziny.
Przy dziecku nie można sobie pozwolić na powiedzenie „zaraz”, czy „poczekaj”. Niemowlę płacze i chce żeby je nakarmić, otulić, ukołysać do snu czy też przebrać, niemalże natychmiast. Młode mamy chyba wiedzą co mam na myśli, kilka sekund spóźnienia może wywołać płacz i krzyk, który będzie trwał kilkadziesiąt minut. A wtedy sama, nawet jeśli jestem bardzo zmęczona, po prostu muszę się temu podporządkować.
Zmienia się cały cykl dnia, najczęściej nie można tak porostu sobie zaplanować co będziemy dziś robić, że sobie posprzątamy, ugotujemy czy np. zrobimy pranie, albo wyskoczymy na zakupy. Bo po prostu nie da się przewidzieć jaki dzień będzie miał nasz maluszek, czy będzie sobie grzecznie leżał i gaworzył, czy będzie miał dobry dwu czy trzygodzinny sen, czy też może nasza pociecha będzie przez cały dzień po prostu nie w sosie, taka np. troszkę marudna, bo np. będzie go coś bolało i przez to będzie zmęczona i nie wyspana, a przez to jeszcze bardziej rozdrażniona. Takie sytuacje zdarzają się w cale nie rzadko i wtedy nie opuszczamy maluszka nawet na krok, nie mogąc nic zrobić w domu, nie wspominając o własnych potrzebach. Należy wziąć poprawkę na nasze stare przyzwyczajenia i formy spędzania czasu w domu czy poza nim, ponieważ z dzidziusiem wszystko w ciągu paru sekund może się zmienić.
Nieprzespane noce
Dziecko potrafi płakać w nocy bo nie może spać, jest głodne, coś je boli np. męczy je kolka. Szczególna jest wtedy rola karmiącej piersią mamy, której nie zastąpi tata z butelką. Poza tym zazwyczaj, kierowane instynktem macierzyńskim, to my zrywamy się w nocy pierwsze, słysząc płacz dziecka. Bardzo częstą sytuacją jest, że potrafimy przekoczować godzinę, dwie albo i całą noc na brzegu łóżka z dzieciątkiem na rękach, delikatnie je kołysząc, a próby odłożenia kończą się raptownym przebudzeniem i płaczem w, nie których przypadkach nawet piskiem, który postawi do pionu wszystkich domowników. W takich sytuacjach gdy jest to kolejna zerwana nocka, zdarza się, że kołysząc dziecko sami przymykamy oczy ze zmęczenia nie wiedząc nawet kiedy. Takie sytuacje zdarzają się często i jak już naszemu maleństwu uda się zasnąć, a my mamy możliwość aby położyć się wreszcie do łóżka zadowolone, od upragnionego celu dzielą nas sekundy, ostatni ruch ręką. I nagle zdążyło się, mąż wydał z siebie nie zrozumiały dźwięk, kaszlną lub zaczął chrapać, sms informujący o fakturze, powtórnie budzi maluszka, a nas wyprowadza to z równowagi i jesteśmy przez to zdenerwowane, a ochota rozszarpania męża, który zbudził naszego malucha, wzrasta do niewyobrażalnego poziomu. Bycie mamą zobowiązuje do szybkiego reagowania, i zaczynamy od nowa uspokajać i otulać do snu naszą pociechę…
Pamiętajcie, że pierwsze miesiące życia dziecka to wyjątkowo trudny czas dla mamy. Jest ona często przemęczona, niewyspana, a co za tym idzie smutna i rozdrażniona. Co powoduje kolejne problemy, lecz o tym opowiem wam w innym wpisie.
Kolka, ząbki itd.
Wbrew pozorom, małemu człowiekowi też nie jest lekko. Kiedy nas coś boli jesteśmy w stanie najczęściej stwierdzić co nam doskwiera, albo z reguły wiemy jak sobie pomóc, bądź szukamy pomocy u specjalisty. Dziecko w takich sytuacjach nie wie co się dzieje, dlatego płacze i trudno je uspokoić. U mojego maluszka kolka rozpoczęła się po trzech tygodniach, z dnia na dzień wszystko diametralnie się zmieniło, mały miał napady płaczu wręcz pisku, a Ja nie mogłam na to wiele poradzić. Martwiłam się o malca i nie raz płakałam razem z nim, a dodatkowo obwiniałam się na przykład o bóle spowodowane kolką, ponieważ jedna z teorii mówi, że to błędy w odżywianiu matki mogą sprawiać kłopoty dziecku i chociaż bardzo uważałam na to co jem, to nigdy nie byłam pewna, czy oby na pewno przez to mały nie płacze.
Aby pomóc dzidziusiowi próbowałam różnych metod: masowania brzuszka, podginania nóżek, kołysania, przytulania, noszenia np. w pozycji na małpkę (i akurat ta pozycja przynosiła rezultaty, chociaż na chwile mały potrafił się przy niej uspokajać), zabawiania różnymi zabawkami. Sięgałam również po metody farmakologiczne czyli różnych kropelek rozkurczowych, czy też nawet czopków przeciwbólowych, uspokajających. I czasem, któraś z tych wszystkich metod podziałała, a czasem właściwie najczęściej po prostu nic nie dawało rady. Można powiedzieć, że jest kilka rodzajów kolki, np. regularna pojawiająca się najczęściej w stałych porach przeważnie wieczornych, jelitowa pojawiająca się o każdej porze przeważnie w ciągu dnia i właśnie ten rodzaj kolki miał mój synek. Noce mijały jako tako, a dnie były bardzo ciężkie. I tak do ukończenia trzech miesięcy i kilku dni. Faktycznie dużo osób mówiło, że zobaczysz jak mały skończy trzy miesiące to kolka zniknie tak nagle jak i przyszła. Nie chciałam za bardzo w to wierzyć, no bo niby jak to jest, że jednego dnia dziecko płacze, piszczy aż się prawie zachodzi, a na drugi dzień cisza, ale no cóż, właśnie tak było, kolka tak jak nie spodziewanie przyszła tak i odeszła. Niestety nie w każdym przypadku tak jest, bo zdarza się, że niektóre maluszki cierpią i męczą się nawet do pół roku a w rzadkich przypadkach nawet do dziewięciu miesięcy z kolką.
Należy jednak mieć świadomość, że układ pokarmowy noworodka jest delikatny i podatny na wszelkie podrażnienie. Nie raz jest również tak, że maleństwo nić nie boli, jest najedzone, przebrane, wyspane i dalej popłakuje, a my nie mamy pojęcia dlaczego? I stajemy się kompletnie bezradne, warto wtedy zasięgnąć czyjejś rady i pomocy np. męża czy też mamy bądź teściowej. Osoby, która być może przeniesie pozytywne emocje na maleństwo, ponieważ może być tak, że dzidziuś wyczuje nasze przemęczenie, a przez to negatywne emocje i wtedy samo jest niespokojne, nawet jeżeli nić mu w rzeczywistości nie dolega.
Problemy własne
Ciąża to burza hormonalna, a sam poród jest prawdziwym wstrząsem dla organizmu. Co prawda my kobiety, jesteśmy przystosowane do rodzenia dzieci i w miarę szybko dochodzimy do siebie. Jednak myślę, że każda z nas szczególnie po porodzie wymaga zwiększonej troski i opieki, ponieważ cały okres połogu, nie do końca jest łatwym procesem. Nie można przede wszystkim obciążać nas wszystkimi obowiązkami związanymi z dzieckiem. Powinnyśmy mieć zapewnioną możliwość relaksu i wypoczynku, ale niestety nie zawsze tak jest. Ważny jest przede wszystkim spokojny sen i prawidłowe odżywianie. I tu ważne jest wsparcie najbliższych, ale i my same jeżeli czujemy taką potrzebę pamiętajmy, że nie należy bać się prosić o pomoc. Jeżeli jest taka możliwość i mamy kogoś pod ręką to po prostu to róbmy, to przecież żaden wstyd. Ja nie raz korzystam z takiej pomocy. Pamiętajmy o tym, że to właśnie my „mamy” najczęściej przez pierwsze miesiące spędzamy 24/h z naszymi pociechami, a jesteśmy tylko ludźmi i też potrzebujemy odpoczynku, aby czasem zregenerować siły. Przynajmniej Ja tak mam.
Kolejnym problemem jest często nasz wygląd, ponieważ wiele kobiet zmaga się z nadwagą i zmienionym ciałem tuż po porodzie, zachwiana jest wtedy pewność siebie jako kobiety, tak również było w moim przypadku. Tutaj jednak ważne jest, aby w okresie karmienia piersią nie odchudzać się gwałtownie, a aktywność fizyczną wprowadzać do planu dnia, stopniowo, mając na uwadze niedawny poród. Natomiast my same musimy dać sobie czas i uzbroić się w cierpliwość zanim wrócimy do formy sprzed ciąży, nie następuje to z dnia na dzień, ale zapewniam, że nawet już po trzech miesiącach, możemy dostrzec efekty.
Bardzo ważne jest aby po porodzie dać sobie czas na zregenerowanie sił i ogólne ogarnięcie się, ale też nie możemy zamykać się w czterech ścianach z dzieckiem, nie wychodząc i nie rozmawiając prawie z nikim, ponieważ to doprowadza do stanów depresyjnych. Ja początkowo właśnie tak robiłam, nie ruszałam się z domu i dopóki tak było czułam się okropnie i tym bardziej nie miałam na nic ochoty. A przecież kontakt z ludźmi i otoczeniem jest bardzo wskazany, pomaga wrócić do tak zwanej normalności dnia codziennego, mi np. pomógł na nowo uświadomić to sobie, mąż. Więc taka mała rada, pamiętajcie, że warto jest wychodzić na zewnątrz, lepiej się wtedy czujemy i czas mija nieco szybciej, ponieważ pierwsze dni czy też miesiące mogą się naprawdę dłużyć, jeżeli będziemy stale przebywać z dzidziusiem w tym samym miejscu czyli w np. w domu.
Pierwsze miesiące mogą być trudne i dla nas i czasem dla maluszków ale i też nie muszą, niektóre dzieci od początku są spokojne i nic im nie dolega, dlatego też nie dają tak bardzo odczuć zmęczenia. Ale dla tych, u których jest inaczej, tak jak w moim przypadku należy nieustannie pamiętać aby starać się drogie mamy robić rzeczy, które mogą nam pomagać stawić czoła nowej sytuacji, a nie zaszkodzić i dołować.
Macierzyństwo jest pięknym przeżyciem, ale trzeba stale próbować umieć sobie z nim radzić. Codziennie uczymy się swoich dzieci i przy tym nowych sytuacji. Nikt nie mówił ani nie mówi, że będzie lekko, ale każda z nas może dać sobie rade. Trzeba myśleć pozytywnie, a w chwilach zwątpienia i przemęczenia mocno przytulać swoje pociechy i patrzeć im głęboko w oczy, wtedy będziemy wiedziały, że dla nich jest warto przeżyć wszystko, przynajmniej Ja tak mam.
Czekam na wasze komentarze, jak u was przebiega macierzyństwo i na co uważać














